Kętrzyn 1996

Powrót
Punkt zborny w McDonald'zie

Majowe popołudnie, wyjazd tradycyjnie sprzed McDonalda. Poślizg tradycyjnie ponad godzinę. Ostatecznie grubo po terminie odlatujemy na Drugi Zlot O Puchar Wójta Gminy Kętrzyn (zwany ze względu na zeszłoroczne deszcze Kaloszem). Sympatyczny przejazd przez Warmię i Mazury stopowała tylko maskotka wyjazdu Harley, któremu ze względu na szybszą niż barowa prędkość jazdy: 1.odkręciła się i odpadła do rowu tablica rejestracyjna, którą po odnalezieniu przymocowaliśmy drutem, 2.odpadło lusterko (zmęczenie materiału), 3.popaliły sie przewody w stacyje po pderwaniu od łączy. No cóż, motocykl z duszą.

Poranne pomruki

Pole namiotowe czekało na nas od wieczora. Miejsc nie zabrakło. Park maszyn przebódził nas porannym pomrukiem motorów.

 

Zapylone gardła przemył lokalny browar przezornie nabyty poprzedniego wieczora na trasie i ostudzony nocnym oczekiwaniem w kuferkach na spożycie.

Przemycie - to nie oznacza zalanie pały. Kilka łyków by zamętnić wzroku i poniechać kierunku grawitacji.

 

Marcinn i jego "bateria".

Na trasę ...

Trasa "rajdu" nie była długa, jak widac jednak dość kręta. Wyobraźcie sobie, że można zaliczyc packę na takim wykrętasie.

 

W trasę pojechaliśmy grupą, by było zabawniej naśmiewac się z cieniasów, pechowców i tych co mieli nowe motocykle.

Wojtek walczy na serpentynach.

Jajeczko ...

Mandaryn nie z cygarem a z prawdziwym jajkiem na łyżeczce trzymanej w zębach.

Adam już po próbie.

Dobrze że jajko było na twardo.

Ta nasza maskotka

 

Jak widać niektórym "paliło" się do wyruszenia w trasę. H-D nie dał sie zakatować.

Zręcznościówka

Otoż i sam autor strony, który nie chwaląc się jako chyba jedyny przwewiózł kubek z wodą, zabrał tłok i na następnym stołku włożył go cylindra. Tak, Transalp jest do tego wymarzonym motocyklem.

jak tu się nie zakopać

Nie kolego, na piachu nie można spalić gumy ani nie słychać pisku opony. Jedynym wyjątkiem są seriale telewizyjne, gdzie zawsze startowi motocykla towarzyszy pisk palonej gumy, niezależnie od podłoża, z jakiego rusza. Bardzo często też towarzyszy mu dzwięk silnika zgoła inny od oczekiwanego.

Okolica

Rajd snuł się w tak pięknych okolicach, że nie było można się oprzeć zrobieniu zdięć ostatnim bastionom dziewiczej przyrody.

Parada

W paradzie ulicami Kętrzyna, opędzając się od deszczu, przemaszerowało ze względu na narzuconą prędkość całe stado motocykli, prychając gaźnikami, strzelając tłumikami, popiardując spalinami i bełkocąc klaksonami.
Ale było to urokliwe.

Cała ekipa

Zakończenie na płycie boiska sportowego. Od lewej : Wojciech (oparty o CBR) , Tomasz (niebieska kurtka), "Mandaryn" (jasno pomarańczowy sztormiak), Bogdan (w kapeluszu), Kasia, Przemas (na dole), Adam (palce na diabełka), Michał (rozparty na kufrze), Jarek "Kobi" (z kaskiem w ręku).

Reszta się rozprysła.

Zdobyta nagroda - za najliczniejszy klub !.


Powrót